Zazwyczaj to tylko zabawa, która pozwala przez chwilę skupić się na sobie. Ale może to też okazja, by usłyszeć coś więcej?
W „Kosmosie dla dziewczynek” od czasu do czasu zachęcam do rozwiązania testu. Dlaczego? Wyjaśnię na przykładzie. W numerze „Podaj hasło” pytam: „Jaki jest kod dostępu do ciebie?”. To test, który nawiązuje do ważnych potrzeb w relacjach z innymi – do potrzeby bezpieczeństwa, bliskości, akceptacji, zabawy. Już samo to, że mamy w swoim otoczeniu osoby, które pomagają nam zaspokajać te potrzeby, jest rodzajem wsparcia.
Ten test został tak pomyślany, że jego wynik jest zawsze trafny. Bez względu na to, jak dziecko odpowie na pytania – opis, który przeczyta po zsumowaniu odpowiedzi, będzie do niego pasował. Bo KAŻDY człowiek potrzebuje czuć się bezpiecznie, robić różne rzeczy razem z innymi, bawić się i czuć się lubianym.
Znajomość własnych potrzeb i korzystanie z systemu wsparcia to ważne elementy dojrzałości i przejawy troski o siebie. Ten test to jeden ze sposobów, by powiedzieć: to ważne, żeby potrzeby, również te subtelne, były postrzegane jako zupełnie naturalne.
Ale dlaczego test?
To proste! Większość z nas uwielbia psychotesty. Pozwalają pozajmować się przez chwilę tym, co najbardziej nas ciekawi i angażuje – czyli sobą!
To nie żart – wiele badań wskazuje na to, że nasze „ja” i informacje z nim związane mają szczególne miejsce w procesach przetwarzania informacji.
Z gąszczu słów wyłapiemy te, które się do nas odnoszą, a w zgiełku przyjęcia bez problemu usłyszymy swoje imię wypowiedziane przez koleżankę w przeciwległym kącie pokoju. To, co nas dotyczy, ma wysoki priorytet. I mimo że najwięcej wiemy o sobie samych, dowiadywanie się kolejnych rzeczy wciąż jest fascynującym zajęciem.
Pytanie „kim jestem?” jest zresztą jednym z najważniejszych, które pojawia się w naszym rozwoju. I w dodatku wcale niełatwym. Czas w dorastaniu, kiedy to pytanie ma szczególną moc, nazywany jest wręcz „kryzysem”.
Jakim typem jesteś?
To pytanie przyciąga wiele osób, bo sporo obiecuje i dotyka wielu ważnych potrzeb. Może dowiesz się o sobie czegoś ciekawego – czegoś, co pozwoli ci wzmocnić samowiedzę i samoocenę? A może pozwoli ci lepiej siebie zrozumieć? Samo wpisanie się w jakąś kategorię, np. introwertyczki (-ka), daje określone korzyści. Nagle może stać się jasne, dlaczego czasem robisz coś, co innym wydaje się dziwne i trudne do zaakceptowania (np. nieodbieranie telefonów).
Jeśli wyjaśnia zachowania i nadaje im status „uprawnionych”, to również pozwala przewidywać te przyszłe. Daje nowe możliwości mówienia innym o sobie dzięki etykietom, które są w miarę podobnie rozumiane przez różnych ludzi. Może nawet przynosić pewną ulgę poprzez wzmocnienie świadomości, że należysz do grupy osób, które „mają podobnie”, czują podobnie, doświadczają podobnie. Być może dlatego wiele osób chętnie udostępnia wyniki psychotestów w mediach społecznościowych.
Od zabawy do diagnozy
Oczywiście są różne testy. W obszarze diagnozy psychologicznej używa się wielu narzędzi o dokładnie sprawdzonych właściwościach i potwierdzonej jakości pomiaru. Ale nawet do ich wyników nasze zaufanie jest w pewnym stopniu ograniczone. Mało który psycholog na podstawie wyników testu powie coś „z całą pewnością”.
Testy publikowane w prasie czy internecie to najczęściej po prostu zabawa. Do ich wyników nie ma się co zbytnio przywiązywać. Chociaż nawet przy okazji zabawy, mając już uwagę i zaangażowanie czytelniczki(-ka) można powiedzieć coś ważnego. Jeśli masz chwilę, możesz sprawdzić, jak to działa, rozwiązując mój test: Jakim typem kwarantannowym jesteś?