Wakacje to poznawanie nowych miejsc i osób, spanie w namiocie, kąpiele w jeziorze, całe dnie na plaży, łódce albo górskim szlaku. Gdy pojawia się miesiączka, nagle beztroska gdzieś znika, bo wszystko robi się nieprzyjemne i trudne… Ale, ale! Czy na pewno musimy tak o niej myśleć? Jak pomóc córce przeżywać okres latem? Co zrobić, żeby miesiączka w wakacje nie była przykrością?

Przeczytaj pozostałe teksty z cyklu „Zabierz ciało na wakacje”

Jakieś 15 lat temu w rozmowie z przyjaciółką, irlandzką naukowczynią Małgorzatą Stach, żaliłam się, że znowu na wakacjach dostałam okres. Że ledwo dotarłam nad jezioro, już mnie boli brzuch i nici z planów dobrej zabawy, bleee…

Wtedy Gosia powiedziała:
– Ja lubię mieć okres.
Zaskoczenie roku.
– Co?! Lubisz? Jak to? Dlaczego?!
– Tak, lubię. Mam wtedy poczucie, że jestem połączona z procesami przyrody. Że moje ciało działa zgodnie z jego wewnętrznymi mechanizmami. Że te mechanizmy zostały zaprogramowane, jeszcze zanim zyskałam ich świadomość. I moja wiedza o nich nie jest nawet potrzebna, żeby działały. Bardzo intensywnie wtedy czuję, że jestem częścią materialnego wszechświata.

Takie podejście było dla mnie wtedy objawieniem. Docenić i zaakceptować ciało takim, jakie jest! Również w jego fizjologii.

Forpoczta samoakceptacji i ciałopozytywności – oto czym stała się dla mnie Gosia.
Ta jedna rozmowa sprawiła, że w moim umyśle doszło do natychmiastowej rekonfiguracji przekonań. Słowa Gosi widocznie były tak mocne, a przy tym pewnie padły na tak podatny grunt, że od tamtej rozmowy po prostu zaczęłam lubić miesiączkę. Naprawdę lubić!

Ale jak ją lubić?! – pytają znajome kobiety, gdy się dzielę tym doświadczeniem.

Księżycowa noc pod namiotem, spływ kajakowy, fascynująca nocna wizyta w muzeum w dużym mieście. I nagle spada na nas ONA: miesiączka – pierwsza czy kolejna. I PSUJE cudowny czas.
Jednakże. Czy to zdanie, które właśnie przeczytałyśmy, nie jest po prostu i wyłącznie powielaniem przekonania, które przekazujemy sobie z ust do ust od stuleci, specjalnie się nad jego treścią nie zastanawiając?

Bo owszem, miesiączka potrafi być uciążliwa. Musisz zawsze pamiętać o zabraniu ze sobą podpasek czy innego zabezpieczenia. W dziczy rozpaczliwie szukasz prysznica. W wielu sytuacjach wolałabyś się schować do dziury i przykryć stertą koców, a tu akurat tego dnia wypada super wakacyjna atrakcja.

Zapoznaj się z najnowszym 45. numerem magazynu „Kosmos Dla Dziewczynek”

NR 45 / DO DZIEŁA!

Zapoznaj się z najnowszym 45. numerem magazynu „Kosmos Dla Dziewczynek”

NR 45 / DO DZIEŁA!

Ale przecież jest tak wiele podobnych aspektów życia, które też wiążą się z fizjologią, z PRAWIDŁOWYM funkcjonowaniem naszego organizmu, a które przyjmujemy bez zająknięcia, nawet bez myślenia o tym, że można by na nie narzekać. Zgadzamy się bez szemrania na to, że codziennie trzeba pamiętać o piciu i jedzeniu oraz dostępie do papieru toaletowego. Że przynajmniej raz w tygodniu musimy obciąć czy spiłować paznokcie. Że potrzebujemy się wyspać – ale jak to, przecież to takie niesprawiedliwe! A jednak nie narzekamy co wieczór, że trzeba iść spać, nie budzimy się co rano z pretensjami: znowu spałam! A mogłam tak wiele zrobić przez te siedem czy osiem godzin!

A gdy chodzi o miesiączkę – potrafimy narzekać i narzekać. Mówić nieraz, że jej nienawidzimy. Mieć z jej powodu zepsuty cały dzień. Ciekawe czemu? Może dlatego, że jest tak bardzo wyłącznie kobiecą sprawą?

Może tego lata spróbujmy – nie to, że od razu polubić, ale przynajmniej – odczepić się od miesiączki? Czyli przyjąć, że ona jest i jeszcze przez dosyć długi czas będzie – i przestać się jej istnieniem zadręczać. Może, gdy nam się to uda, okaże się, że łatwiej nam akceptować nasze ciało w ogóle? Nasza córka od razu to zauważy. I może uda nam się pomóc też i córce odczepić się od miesiączki. A wtedy, kto wie, może proces dorastania stanie się dla niej łatwiejszy?

Fajnie, tylko jak to wszystko zrobić?
Porozmawiać!
Nie pouczając. Uważnie słuchając. Opowiadać o miesiączce rzeczowo, rzetelnie, samej się otwierając. Nie musimy udawać przed dziewczynką, że kochamy miesiączkę, jeśli jej nie znosimy. (Jednocześnie pamiętajmy, że stosunek do miesiączki córka zapewne w dużej mierze przejmie od nas: im więcej w nas samych akceptacji dla okresu, tym lepiej dla dziewczynki!) Ale możemy otoczyć dziewczynkę ramieniem i zapytać: jakie są twoje obawy? Skąd się biorą? Co można by na nie poradzić?

A oto siedem lęków miesiączkowych, które możemy spróbować rozbroić wspólnie z córką.

1. Przecieknie mi

Ta sytuacja MOŻE się wydarzyć. Zwłaszcza że latem nosimy na sobie mało warstw i przeciekająca krew może stać się bardzo szybko widoczna na ubraniu. Można temu zapobiegać, wypróbowując rozmaite sposoby zabezpieczania się przed przemakaniem – nie tylko popularne podpaski jednorazowe, ale też podpaski wielorazowe, kubeczki menstruacyjne, tampony, majtki menstruacyjne.

Niezależnie od tego, co zrobi, jak się zabezpieczy, przecieknięcie może się dziewczynce przydarzyć. Może się też zdarzyć, że krew przecieknie, gdy dziewczynka zapomni o adekwatnym zabezpieczeniu się albo akurat ten jeden (czy drugi) raz machnie na nie ręką. Nie warto wtedy, żeby się obwiniała.

To tylko krew.

Dobrym pomysłem, żeby oswoić ten lęk, może być jak najbardziej szczegółowe wyobrażenie sobie sytuacji, w której dochodzi do PRZECIEKU. Warto w luźnej atmosferze zadawać pytania: Przecieknie ci, i co dalej? Będą cię widzieć z plamą na spodniach – ale kto konkretnie? Ten wysoki Maciek z klatki obok, który ostatnio płakał za blokiem? Ekspedientka w spożywczym, ta, która codziennie ma inną fryzurę? I co, jeśli się zaśmieją? Jakie będą ci towarzyszyć uczucia? Wstyd, niepokój, zażenowanie, lęk? Kiedy one miną? Na drugi dzień, po tygodniu? Co taka sytuacja na dłuższą metę zmieni w twoim życiu? Po takiej sesji pytań i odpowiedzi może się zdarzyć, że dziewczynka poczuje, że boi się już mniej.

Przy okazji: warto przypomnieć sobie wspólnie z córką cały proces tworzenia się miesiączki. W internecie jest sporo ciekawych materiałów na ten temat. To może być wasza wspólna zabawa detektywistyczno-medyczna!

2. Nie będę miała jak zadbać o higienę

Może być tak, że okres zaskoczy dziewczynkę w leśnej głuszy pod namiotami – albo nawet wśród zdobyczy cywilizacji, ale za to na wyjeździe w pokoju dzielonym z ciotecznymi braćmi – i będzie jej trudno albo głupio korzystać z prysznica tak często, jak tego będzie potrzebować. Warto oczywiście zachęcać dziewczynkę do tego, żeby nie przejmowała się, co inni myślą o tym, że kilka razy dziennie na kwadrans znika w łazience.

Z drugiej strony – jak najbardziej ma prawo być skrępowana taką sytuacją, ale to nie znaczy, że musi się komukolwiek z czegokolwiek tłumaczyć.

A ostatecznie też, jeśli skrępowanie okaże się tak duże, albo takie będą okoliczności, że nie uda się wystarczająco zadbać o higienę przez jeden dzień, to też się świat nie zawali. Jednorazowe niezmycie krwi miesięcznej nie sprawia, że się gnije od pasa w dół.

3. Nie będę mogła się kąpać w jeziorze, w basenie

Rzeczywiście tak będzie, jeśli dziewczynka nie zdecyduje się na takie zabezpieczenie jak tampon bądź kubeczek. Nie każda dziewczynka ma na ich używanie ochotę i to jest okej. Warto jedynie, żeby zdawała sobie sprawę, że konsekwencją – w żadnym razie karą! – po prostu następstwem określonych decyzji – może być faktycznie ograniczenie aktywności. Można wtedy pomyśleć o alternatywnych sposobach spędzenia czasu na czymś, co dziewczynka lubi: spacerze po lesie, grze w kręgle, czytaniu książki pod drzewem, graniu na PlayStation, dzikim tańcu na plaży. Można też wypróbować kąpielowe majtki menstruacyjne, na lekkie krwawienie w sam raz!

4. Źle się poczuję

Podczas okresu może rozboleć brzuch, głowa, można nawet zasłabnąć, zwłaszcza gdy na dworze upał. Warto wspólnie znaleźć pomysły na to, jak można o siebie zadbać w czasie miesiączki latem. Pić dużo wody i nie robić nic ponad siły – to podstawa. To, na ile możemy sobie fizycznie pozwolić w trakcie miesiączki, zależy od naszego organizmu. Warto go poznawać.

Niektóre dziewczyny i kobiety w trakcie miesiączki potrzebują ruchu – niektóre robią sobie dzień czy dni leżenia. I obie strategie są okej, jeśli dobrze się dzięki nim czujemy. Fizycznie i psychicznie.

Nie warto porównywać się z innymi; to, że kuzynka w czasie miesiączki szaleje na rolkach, nie znaczy, że tak trzeba. A jeśli kuzynka, robiąc kółko wokół własnej osi, rzuca: „Miesiączka to nie choroba”? Owszem, żadna choroba, ale kto powiedział, że tylko w czasie choroby mamy prawo sobie poleżeć?

Ale warto też dopieszczać się na różne dodatkowe sposoby! Można godzinami bujać się w hamaku, ubrać się w najulubieńszy strój albo ugotować sobie kisiel w kolorze porzeczek, wiśni, malin. Co nam szkodzi? Niech się dzieje: celebracja menstruacji na całego!

Pięć sposobów na smakowanie lata

Pięć sposobów na smakowanie lata

5. Będą się ze mnie śmiać koledzy

Z czego się bierze taki śmiech? Z niewiedzy? Z braku zrozumienia? Z niepokoju? Z niepewności? Ze strachu (cóż to się dzieje z moją koleżanką, która jeszcze niedawno była prawie taka sama jak ja, a teraz jej ciało zmienia się na moich oczach)? Można zadawać sobie takie pytania, żeby zrozumieć sytuację. Ale warto pamiętać, że przed cudzym śmiechem obroni nas przede wszystkim tarcza wysokiego poczucia własnej wartości. Na kolegów (ale i koleżanki) nie mamy wpływu: śmiać się mogą zawsze i ze wszystkiego.

6. Pokłócę się z koleżankami

Dziewczyny wcale nie muszą czuć się komfortowo z miesiączkami swoich koleżanek: któraś z nich już ma okres, inna nie ma, lub na odwrót – to budzi rozmaite emocje. Wspierania się nawzajem, „kobiecej solidarności”, siostrzeństwa, dziewczyny dopiero się uczą.

Dlatego super będzie podzielić się z córką refleksją – a może też własnym doświadczeniem, jeśli takie mamy – o tym, że temat miesiączki może łączyć.

Czy jej chcemy, czy nie chcemy. Czy na nią czekamy z niecierpliwością, czy się jej śmiertelnie boimy. Im więcej dziewczyny mają do siebie zaufania, tym bardziej mogą się przed sobą otworzyć, opowiedzieć sobie nawzajem o swoich pragnieniach i obawach. Taka wspólna, szczera rozmowa o miesiączce – przeprowadzona na nocowance, przy ognisku, w damskiej toalecie – może przynieść ulgę i satysfakcję. Poczucie, że cokolwiek czuje, to nie jest w tym sama.

7. Ja w ogóle nie znoszę mieć miesiączki, po co mi ona, zwłaszcza latem?!

Po co nam miesiączka? Możliwość rozmnażania się to tylko jeden aspekt. Tak, dzięki miesiączce można mieć dzieci – ale co, jeśli się ich nie chce? Nawet jeśli się nie chce i nie będzie się nigdy miało dzieci, to nadal regularna miesiączka jest pożądana, bo oznacza zdrowie. Może więc, skoro tak czy siak będzie z nami sporą część życia, fajnie byłoby znaleźć własną odpowiedź na pytanie: po co?

Do większości dziewczyn i kobiet miesiączka przychodzi, tak jak przypływy i odpływy przychodzą do morza, tak jak nadchodzą po sobie fazy Księżyca, tak jak kwiaty zamykają się po zmroku i otwierają na nowo o świcie. Menstruowanie przypomina nam o tym, że jesteśmy cały czas w centrum procesów, które wydarzają się na Ziemi. A że jest uciążliwa? Warto – choć na chwilę, choćby w ramach ćwiczenia intelektualnego – odwrócić kierunek swojego myślenia.

Może to nie miesiączka jest uciążliwa, tylko te wszystkie niewypowiedziane, ale jakże dobrze wyczuwane wymagania otoczenia: „bądź czysta, bądź schludna”, „nie obnoś się z okresem, nie daj po sobie poznać, kiedy krwawisz”, „rób wszystko tak jak na co dzień, bądź twarda, nie daj się okresowi”?

Uff, ile tego! Może to właśnie te oczekiwania otoczenia, z którymi spotyka się dziewczynka, sprawiają, że w czasie miesiączki jest dziewczynce trudno zapewnić sobie to, czego potrzebuje?

I ósma rzecz: „wszyscy się dowiedzą”. Sama, nadal bywa, łapię się na takiej myśli, kiedy zdarza mi się miesiączkować w okolicznościach, w których może wygodniej byłoby mi bez miesiączki: konferencja, wystąpienie publiczne, ale też traperski wyjazd, impreza.

„Wszyscy się dowiedzą”.

Kobiet w tak zwanym wieku rozrodczym jest w naszym kraju 9 milionów, a liczba ludności to niecałe 40 milionów. Z tego wniosek, że miesiączkę miewa około 20 procent populacji.

Miesiączka istnieje. Tak, to potwierdzone info. Wszyscy o tym wiedzą, i to od dawna.