Pokłóciła się z przyjaciółką. Kolega go obgaduje. Nie została zaproszona na urodziny koleżanki z klasy. Co warto w takich chwilach mówić dzieciom? A może raczej – co warto mieć w głowie, kiedy towarzyszymy ich byciu z innymi?
Dlaczego relacje budowane przez nasze dzieci aż tak mocno nas obchodzą? Może będąc z nimi w ich smutkach i triumfach, przeżywamy na nowo nasze własne doświadczenia z przeszłości? A może inaczej – traktujemy to wszystko jako sprawdzian tego, jakimi jesteśmy rodzicami? Może martwimy się o ich przyszłe związki, widząc, jak niedojrzale teraz rozwiązują pewne problemy?
Bez względu na to, co obecnie spędza nam sen z powiek, pamiętajmy, że to więź, którą rodzice mają z dzieckiem, jest najważniejszą siłą twórczą w jego życiu. To o nią dobrze jest dbać na wszelkie sposoby. Dzięki więzi rozwijają się emocjonalne możliwości dzieci, powstają wzorce bycia z innymi. Warto ufać, że to, co sami rozumiemy, dotrze – prędzej czy później – do naszych dzieci i stanie się ich zasobem. A nasze wady zostaną rozpoznane jako wady i dzięki temu nie będą powtarzane przez następne pokolenia.
Relacje poza rodziną, szczególnie te z rówieśnikami, też są ważne. I są momenty, kiedy dzieci potrzebują wsparcia swoich najważniejszych dorosłych, żeby mieć obok siebie kogoś, kto będzie im towarzyszył w przeżyciach czy w trudnych dylematach. Wsparcie to jednak zakłada ograniczoną możliwość wpływu, ponieważ relacji uczymy się poprzez tworzenie relacji.
O czym powinniśmy pamiętać?
1. Warto wchodzić w relacje!
Doświadczenia rozwijają, a doświadczenia przyjaźni, koleżeństwa i działań grupowych rozwijają szczególnie mocno. Podejmowanie prób – bardziej czy mniej udanych – jest lepsze niż czekanie na idealną przyjaźń czy doskonałe dopasowanie.
Przynależność daje poczucie szczęścia. Dzielenie trudniejszych doświadczeń sprawia, że łatwiej je znosić. Troska o przyjaciół uczy empatii. Kłótnie pokazują, jak rozwiązywać konflikty.
To cały bardzo żywy obszar, w który warto wejść już w dzieciństwie. Jak wspierać w tym dzieci? Tak, by nasze obawy nie ograniczały ich pędu do podejmowania tych wszystkich prób.
2. Wszyscy ponosimy porażki
Tak, niepowodzenia przytrafiają się wszystkim. I dorosłym, i dzieciom. Życie z innymi jest skomplikowane, bo inni są inni. Jest skomplikowane, bo zalewają nas emocje i pod ich wpływem mówimy lub robimy rzeczy, które nie służą relacjom. Kiedy widzimy „błędy”, które popełniają nasze dzieci, przypominajmy sobie o tym, że one naprawdę nie muszą być nieomylne, by to wszystko miało sens. Że będą lubiane, bo są, kim są. Nie za doskonałość. Szczególnie nie za doskonałość „w dorosłym stylu”. Będą też czasem przez kogoś nielubiane i w tym też możemy im towarzyszyć, ufając, że to doświadczenie nie przesądza o ich przyszłym życiu ani nie określa ich wartości.
3. Naprawianie relacji jest możliwe
To bardzo ważne, by dzieci ufały w swoją możliwość naprawiania relacji. One potrzebują doświadczyć tej możliwości z nami i warto o niej pamiętać, kiedy słuchamy o ich kłótniach i problemach. W dzieciach jest sporo gwałtownych, czarno-białych odczuć. Łatwo im wierzyć w to, że coś, co teraz jest jakieś, będzie takim na zawsze. Myślą np.: „Nigdy nie będą chciały, żebym była w ich zespole, bo powiedziałam, że mnie to nie obchodzi!”. Dlatego warto podtrzymywać w nich wiarę, że zmiany są możliwe, a czasem podsuwać sposoby na wyjście z impasu. I pamiętać o mocy delikatnych słów, przyjaznych gestów, przeprosin i wybaczenia. Ale też o mocy upływającego czasu.
4. W relacji jest miejsce na różne, nawet sprzeczne uczucia
W relacjach doświadczamy, że kierują nami motywy, o których mało wiemy. Przeżywamy sprzeczne uczucia, a czasem żywe konflikty wewnętrzne. Dla dzieci to nowy ląd do odkrycia. Mają na to całe dzieciństwo i dojrzewanie.
Na początku jest im bardzo trudno zmieścić w sobie jednocześnie złość i przywiązanie, sympatię i zazdrość, ambicję pokonania kogoś i współczucie, że ten ktoś czuje się przegrany.
Dorosły może im pomóc, bo lepiej rozumie złożoność sytuacji, rozpoznaje uczucia dziecka i może się powstrzymać od jednoznacznych rozstrzygnięć. Dla dziecka wspierający może być kontakt z kimś, kto nie oczekuje idealnych doświadczeń – wie, że wartość mają te, które są prawdziwe.
5. Warto ciekawić się przeżyciami innych i różnymi punktami widzenia
Czasem jesteśmy bardzo zaskoczeni, kiedy dociera do nas, jak inaczej wyglądają ważne dla nas sprawy widziane oczami innych. Jak niewiele wiemy o przyczynach zachowania nawet bliskich nam osób. Dzieci są w jeszcze trudniejszej sytuacji, bo dopiero rozwijają umiejętność wykraczania poza swój własny punkt widzenia? Rozmawiając z nimi o relacjach, można zadawać pytania rozszerzające to pole widzenia o przeżycia innych, np.: „A myślisz, że ona poczuła to samo co ty?”. Można również dzielić się z nimi własną niewiedzą co do ich potrzeb i motywów („Nie wiem, dlaczego nie chcesz iść do koleżanki, z którą się umówiłaś”). Można pomagać im odróżniać własne zdanie od tego, które ma inna osoba („A co ty o tym myślisz?”). To ważne dla całego procesu bycia w relacji, ale i dla wzmacniania w dzieciach umiejętności wyrażania własnych potrzeb i bronienia swoich praw.
6. Nie ma jednego wzorca, według którego należy budować relacje
Niektórzy przyjaźnią się z wieloma osobami, inni z nielicznymi. Niektórzy oswajają się z nowymi znajomymi szybko, inni powoli. Niektórzy wciąż szukają nowego, inni trwają przy znanym. To temperament, czyli cechy, z którymi przychodzimy na świat. Zauważalny zarówno u dzieci, jak i u dorosłych. Warto o nim pamiętać i nie narzucać dziecku swoich preferencji ani nie traktować własnych cech (czy marzeń o tym, jacy chcemy być) jako punktu odniesienia. Naprawdę może być różnie, a wciąż będzie dobrze. Zgoda na to, że się różnimy, daje dziecku spokój, że może być tym, kim jest.