„Bądź grzeczna” – tak do dziewczynek mówią rodzice, dziadkowie, nauczyciele, a nawet zupełnie przypadkowe osoby. To zastanawiające, jak wiele oczekiwań kryje się w tych słowach. I jakiej przyszłości chcemy dla dziewczynek, jeśli oczekujemy, żeby były „grzeczne”?
„Dziewczynka powinna być grzeczna”, „ale jesteś niegrzeczna!”, „a ona taka grzeczniutka”… Sposób, w jaki mówimy do dzieci i o dzieciach, ma znaczenie. Słowa, których używamy, stają się częścią ich wewnętrznego języka. Mają moc. Dlatego warto się zastanowić, czy na pewno chcemy używać słowa „grzeczna”, kiedy mówimy do naszych córek, uczennic, wnuczek, siostrzenic.
Grzeczna, czyli kulturalna?
Kiedy mówisz „świetnie!”, po tym, jak dziewczynka zrobiła gwiazdę, pewnie masz zamiar zachęcić ją do dalszych prób. Kiedy mówisz: „Ale dzisiaj byłaś grzeczna!”, również zachęcasz ją do powtarzania pewnych zachowań. Jakich? „Grzeczna” może oznaczać: „używa zwrotów grzecznościowych «proszę» i «dziękuję»”, „jest kulturalna”, „dba o siebie, innych i swoje otoczenie”. Większość z nas prawdopodobnie sięga po to słowo, bo stara się rozwijać i wspierać w dzieciach właśnie takie postawy.
Co słyszą dziewczynki?
Słowo „grzeczna” ma jednak też swoją ciemną stronę… Zawiera w sobie wiele innych oczekiwań. Zapytałam kilka dziewczynek, co myślą, gdy ktoś prosi je, by były grzeczne. Usłyszałam m.in.:
„Grzeczna dziewczynka to taka, która ma ładną sukienkę, fryzurę, uśmiecha się i jest taka trochę nieśmiała”
(Zosia, 8 lat)
„Grzeczne dziewczynki są spokojne, nie krzyczą i nie kłócą się, siedzą cicho na lekcjach”
(Amelka, 7 lat)
Dziewczynki połączyły bycie grzeczną z oczekiwaniem od nich schludnego i skromnego wyglądu, z zachęcaniem ich do unikania konfliktowych sytuacji, wykonywaniem poleceń, a nawet milczeniem, żeby nikomu nie przeszkadzać. „Grzeczne dziewczynki” mają być opanowane i spokojne – powinny trzymać swoje emocje na wodzy, hamować złość i inne „niewygodne” dla otoczenia uczucia. Mają zachowywać się tak, by nie sprawiać kłopotu. Jak to się może przekładać na ich dorosłe życie? Pomyślmy np. o tym, że tylko 7 proc. kobiet z wyższym wykształceniem negocjuje wysokość swoich zarobków z pracodawcą (wśród mężczyzn ten odsetek sięga 57 proc.). I o tym, że kobiety nadal zarabiają o około 20 proc. mniej niż mężczyźni pracujący na tych samych stanowiskach. Po prostu robią swoje i nie zgłaszają sprzeciwu.
Grzeczna, czyli zawsze posłuszna?
„Jestem grzeczna, kiedy słucham rodziców i robię to, co mi powiedzą”
(Ola, 10 lat)
Kto z nas nie marzy, żeby rodzinne wyzwania – szykowanie się do szkoły czy cotygodniowe porządki – przebiegały gładko i bez kłótni? Prosisz córkę, by ogarnęła swój pokój, a ona odpowiada: „Tak, oczywiście” i od razu się do tego zabiera. Przyjemna wizja. Byłaby jeszcze przyjemniejsza, gdybyśmy doszli do tego pracą nad relacją i wspólnie wypracowanymi zasadami, np.: „Ja dziś sprzątam półkę z butami, ty wyjmujesz naczynia ze zmywarki albo zgniatasz plastiki”. Jednak czasem po prostu oczekujemy posłuszeństwa i bezdyskusyjnego wykonywania poleceń.
Wyobraźmy sobie posłuszną dorosłą kobietę, która robi to, co jej się powie. Jest uległa i stosuje się do wszystkich obowiązujących zasad. Nie ma zaufania do swoich uczuć, myśli czy intuicji. Nawet nie wypowiada swojego zdania i pragnień, nie mówiąc już o ich obronie. To kobieta, której granice mogą być bez trudu przekraczane, bo ona sama nie stoi na ich straży. „Grzeczna” dziewczynka to być może w przyszłości taka właśnie „grzeczna” kobieta.
Jak teraz brzmi dla ciebie słowo „grzeczna”?
Niegrzeczna?
Powtórzę to jeszcze raz – nie ma nic złego w byciu pomocną, empatyczną i zgodną! Ale warto przyjrzeć się temu, czego oczekujemy od dzieci i w jaki sposób to egzekwujemy. Mówiąc „bądź grzeczna”, możemy – nawet w sposób niezamierzony – wzmacniać te zachowania, o których mówiły Zosia, Amelka i Ola. Taką moc mają słowa.
Pokażmy dzieciom, że nie zawsze muszą być „grzeczne”. Wspierajmy ich prawo do dokonywania wyborów i stawiania granic. Zadawajmy im i sobie pytania: „Czy w tym momencie chcę zachować swoje zdanie lub uczucia tylko dla siebie?”, „Czy teraz chcę komuś pomóc, czy wolę zadbać o siebie?”. Pielęgnujmy równowagę między dopasowywaniem się do innych (to czasem też jest potrzebne!) a słuchaniem własnych potrzeb. Dobrze wiedzieć, czy robię coś, bo inni tego oczekują, czy dlatego, że sama tego chcę.
Co zamiast słowa „grzeczna”?
A gdyby tę „grzeczną” trochę wycofać z naszego języka? Odebrać jej moc?
Kilka pomysłów na początek:
- Zacznij od zastanowienia się, co to słowo znaczy dla ciebie. W jakich sytuacjach go używasz i w jakim celu?
- Zapytaj córkę (czy inną ważną dziewczynkę, o której myślisz, czytając ten tekst), co ona rozumie, kiedy słyszy „bądź grzeczna” w różnych kontekstach.
- Ilekroć zdarzy ci się użyć słowa „grzeczna”, zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, o co konkretnie ci chodzi, jakie oczekiwania masz w tym momencie.
- Możesz zachęcać swoją córkę (lub inną dziewczynkę), by słysząc to słowo, zapytała: „Co dokładnie masz na myśli?”, „Co dla ciebie znaczy to słowo?”, „Grzeczna, czyli jaka?”.
- Spróbuj obyć się całkiem bez tego słowa – zastępuj je opisem konkretnego zachowania, które uważasz za właściwe lub niewłaściwe.
- Etykiety, których używamy, żeby opisać coś tak złożonego jak człowiek i jego zachowanie, bardzo upraszczają ten opis, czasem zakrywając ważne i wyjątkowe szczegóły. Przede wszystkim więc przyglądaj się swojej córce (czy innej dziewczynce) i słuchaj jej uważnie. Postaraj się ją naprawdę poznać i nie pozwól, żeby te wszystkie oczekiwania ci ją przesłoniły. Jesper Juul pisał, że „Grzeczne dziewczynki mają często dużo pewności siebie, ponieważ otrzymują wiele pozytywnego feedbacku, dobre stopnie w szkole, dużo pochwał i zachęt. Niestety, ich poczucie własnej wartości jest niskie, ponieważ nikt nie okazuje im prawdziwego zainteresowania. Nikt nie chce wiedzieć, kim naprawdę są w swoim wnętrzu”.
- Przypominaj córce (innej dziewczynce), że ma prawo mieć i wypowiadać własne zdanie, złościć się i bronić swoich granic, mówić „nie”, a także zadawać pytania, nawet jeśli ktoś uzna, że to „niegrzeczne”.
Chcesz się dowiedzieć więcej? Zajrzyj:
- harvard.edu
- www.forbes.pl
- oxfordre.com
- hbr.org
- www.pewsocialtrends.org
- Jesper Juul, „Rodzic jako przywódca stada”,MiND, 2017