O tym, jak wspierać dzieci przeżywające rozstanie rodziców, opowiadają Agnieszka Stachowicz i Ewelina Wiśniewska-Michalczyk, psycholożki i psychoterapeutki z ośrodka „ReGeneRacja”.
Czy do ośrodka „ReGeneRacja” przychodzi dużo dzieci z doświadczeniem rozwodu w rodzinie?
Ewelina Wiśniewska-Michalczyk: Tak. Rodzice często szukają wsparcia dla dzieci w czasie tej wielkiej życiowej zmiany. Zgłaszają się też do nas po tym, jak ona się już wydarzy i widzą u dziecka jej negatywne konsekwencje. Na przykład w takich momentach, gdy zaognia się konflikt między rodzicami.
Agnieszka Stachowicz: Zazwyczaj powodem przyjścia do ośrodka nie jest więc sam fakt rozstania rodziców, ale wszystko to, co dzieje się wokół niego – nieporozumienia, zaburzenie rytmu życia, problemy w komunikacji. Rozwód jest trudny dla dziecka na różnych poziomach.
Jakie problemy pojawiają się wtedy najczęściej?
A.S.: Bardzo różne. Często obserwujemy, że dziecko wycofuje się z ważnych sfer życia. Ma mniejszą otwartość, jest z nim słabszy kontakt, gorzej komunikuje swoje stany, potrzeby i chęci. Usuwa się z pola widzenia dorosłych. Albo idzie w drugą stronę – staje się wybuchowe, okazuje uczucia w intensywny sposób.
E.W.-M.: Dziecko przestaje robić rzeczy, które są charakterystyczne dla jego wieku. Np. w innej sytuacji ciągnęłoby je do intensywnego zdobywania wiedzy, wchodzenia w świat rówieśniczy i rozwijania swoich pasji, ale to się nie dzieje. A co za tym idzie – ma względnie słabsze wyniki w szkole, nie radzi sobie z kolegami i koleżankami albo nie rozwija swojego talentu. Zamiast tego jest pochłonięte tym, co się dzieje między rodzicami.
Co może w takim wypadku zrobić rodzic? Jak ułatwić dziecku przeżycie tej sytuacji?
E.W.-M.: W samolocie dorosły zakłada maseczkę tlenową najpierw sobie, a potem dziecku. To jest bardzo dobry pierwszy krok – najpierw zaopiekować się sobą. Gdy już będziemy gotowi na rozmowę, warto pozwolić dziecku wyrażać to, co czuje. Może nam być trudno zrozumieć np. jego tęsknotę za drugim rodzicem. Ale ważne jest to, żeby dziecko mogło swobodnie kochać oboje rodziców i również złościć się na oboje rodziców.
A.S.: Zaopiekowanie się sobą oznacza również ułożenie relacji pomiędzy rodzicami. Z moich obserwacji wynika, że im lepiej rodzice ustalą między sobą, co powiedzą, tym łatwiej jest im przejść z dzieckiem przez tę sytuację. Wspólny przekaz płynący od obojga rodziców odciąża dziecko. Nie ma wtedy poczucia, że musi wybrać którąś ze stron lub zdecydować o czyjejś winie. To zapobiega wielu trudnościom. Bardzo ważne jest również to, by zauważyć, że w funkcjonowaniu dziecka zachodzi jakaś zmiana. Czasami jesteśmy tak zaabsorbowani swoimi problemami i emocjami, że można to przeoczyć.
Fotografia: Gaelle Marcel, unsplash.com
Mamy więc dwie sytuacje – rozwód rodziców dzieje się teraz i życie dziecka dynamicznie się zmienia albo rozwód był już jakiś czas temu, a teraz zauważamy, że pojawiają się problemy w funkcjonowaniu dziecka. Czego dzieci potrzebują od rodziców w każdej z tych sytuacji?
E.W.-M.: Kiedy podejmujemy decyzję o rozstaniu i mówimy o tym dziecku, warto podkreślać, że rozwodzimy się ze sobą, a nie z nim. Dla niego zawsze będziemy mamą i tatą. Opowiedzmy mu o tym, co krok po kroku będzie się działo. Jak będzie wyglądać przeprowadzka lub wyprowadzka, jak zostanie zorganizowane nowe życie. Jeżeli dzieci mają ustalone harmonogramy, do których są przywiązane, pokażmy, co się w nich zmieni. Dążmy jednak do tego, żeby przy takiej ogromnej zmianie, jaką jest rozstanie rodziców, utrzymywać rutynę – jeżeli dziecko od lat gra w piłkę, niech robi to dalej, bez względu na to, w którym domu będzie mieszkać. Jeżeli od lat jeździ w niedzielę na obiad do babci, nie zmieniajmy tego. W tym przekazie warto również dać miejsce na pytania, które dziecko ma. Jeżeli to możliwe, by rodzice zaczęli ten proces razem, to świetnie. Jeżeli zaczynają osobno, warto postarać się o spójność przekazu i trzymać się takiego podstawowego kodeksu etycznego – nie mówić źle o drugim rodzicu, nie obgadywać go. Dzięki temu dziecko lepiej poradzi sobie z rozwodem.
A.S.: Ta współpraca jest ważna również w tej drugiej sytuacji, gdy jest już po rozwodzie. Często jest bowiem tak, że z dzieckiem zgłasza się do nas jedno z rodziców. Może to wynikać z prostych powodów – mama albo tata lepiej widzi to, co się dzieje z dzieckiem, bo z nim mieszka. Ważne jest jednak, żeby rodzice – w miarę możliwości – wspólnie zaangażowali się w tę sytuację, np. razem dali znać dziecku, że widzą, że kiedyś bardzo lubiło coś robić, a teraz tak nie jest. Żeby pomogli dziecku nazywać uczucia smutku i złości, nawet jeśli trudno mu o nich mówić.
Początek tekstu o rozwodach w 18. numerze “Kosmosu dla dziewczynek”
A czego w tej całej sytuacji potrzebują sami rodzice? Co ja, jako ciocia albo przyjaciółka rodziców, mająca relację z ich dzieckiem, mogę zaproponować od siebie, by ułatwić im te rozmowy?
A.S.: Czasami potrzebna jest prozaiczna pomoc, która ułatwi zorganizowanie dziecku życia. Zawiezienie na plastykę albo odebranie z basenu – to już bardzo dużo. Jeśli chodzi o wsparcie emocjonalne, bywa tak, że trudno nam zachować obiektywność. Wtedy warto zachęcić takich rodziców do skorzystania z profesjonalnej pomocy terapeutycznej.
Jak taka pomoc wygląda? Zawsze obejmuje i dziecko, i rodziców?
A.S.: Czasami nawet samych rodziców. Zdarza mi się, że po pierwszych rozmowach w ośrodku, nie widząc jeszcze dziecka, odsyłam rodziców na wspólną wizytę u terapeuty. Po rozwodzie lub po podjęciu decyzji o rozwodzie rodzice często myślą, że takie wizyty już nie mają sensu. Przecież to nic nie zmieni. Taka konsultacja pomaga jednak w pracy nad wspólnym rodzicielstwem. Można rozmawiać o tym, co powiedzieć dziecku, na co oboje rodzice się zgadzają, na co nie.
E.W.-M.: W naszym ośrodku nazywamy to spotkaniami rodzicielskimi, żeby odróżnić je od terapii pary. Tutaj pracuje się tylko na rzecz bycia parą rodzicielską – dla tego konkretnego dziecka lub dzieci.
Terapia samego dziecka również angażuje oboje rodziców?
E.W.-M.: Gdy słyszę, że psycholog czy psychoterapeuta spotykają się z dzieckiem i jednym rodzicem, zapala mi się czerwona lampka. Oczywiście są różne, bardzo skomplikowane sytuacje, także prawnie. Ale zawsze trzeba uwzględnić to, że dziecko ma relację z dwojgiem rodziców i w miarę możliwości włączyć i mamę, i tatę w pomoc dziecku albo chociaż w proces zebrania informacji o nim. Jeśli konflikt między rodzicami uniemożliwia wspólne spotkania, warto, żeby spotykali się z terapeutą dziecka oddzielnie, ale w podobnym czasie.
Czy to obserwowanie sytuacji i rozmawianie z dzieckiem to zadanie tylko dla rodziców i terapeutów? Czy także dla innych dorosłych w życiu dziecka?
E.W.-M.: Każdy bliski dziecku dorosły jest na wagę złota. Dzieci rozwijają się dzięki relacjom z różnymi ludźmi, nie tylko z rodzicami i rówieśnikami. Szczególnie te starsze, w wieku szkolnym. Jeżeli więc w swoim otoczeniu mamy dziecko, o którym wiemy, że przeżywa coś trudnego, i możemy z nim porozmawiać – zróbmy to. Sytuacje rozwodowe są jednak często wyjątkowo powikłane. W wielu przypadkach bezpieczniej przyjąć bardziej bierną postawę, tzn. słuchać i rozmawiać, jeśli ktoś bezpośrednio zwróci się do nas o pomoc albo gdy dziecko samo zacznie mówić. Natomiast nasz punkt widzenia nie zawsze będzie zgodny z potrzebami dziecka czy rodziców. Nie warto więc zaczynać od dawania rad i występowania z inicjatywą. Sprawdźmy, jak możemy być pomocni, i bądźmy w pobliżu, gdy dziecko lub rodzic będą czegoś potrzebować. I nie róbmy z rozwodu tematu tabu – to nigdy nie pomaga.
Jakie przekonania i stereotypy warto rozbrajać, żeby nie był to temat tabu?
E.W.-M.: Np. przekonanie, że moje dziecko będzie jedynym dzieckiem z niepełnej rodziny w klasie. W wydaniu dziecięcym to brzmi: „tylko ja tak mam”. Przecież rzeczywistość wygląda inaczej, jest bardzo złożona i dziecko w swoim doświadczeniu raczej nie będzie osamotnione.
A.S.: Ja bardzo często słyszę, że rozwód jest traumatycznym przeżyciem dla dziecka. Ten mit może nas popychać do tego, żeby się jednak nie rozstawać. Nie chcemy przecież fundować dziecku takiej traumy. Tymczasem badania pokazują, że samo rozstanie rodziców nie jest zdarzeniem o charakterze traumatycznym. Często dużo bardziej traumatyczne jest pozostawanie rodziców w relacji, w której są trudności. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak ten rozwód przebiega. Warto jednak nie kierować się takim przekonaniem, że rozwód zawsze jest traumą, lecz postarać się przejść przez niego, utrzymując dobrą relację z dzieckiem, dbając o jego potrzeby.
To czym dla dzieci jest rozwód, jeśli nie traumą?
E.W.-M.: Z perspektywy dziecka to koniec życia, jakie zna. Taki koniec nie musi być traumatyczny, ale ma swoje konsekwencje. Wszystko, co się z dzieckiem będzie dziać, ma prawo się dziać. Przecież jak komuś się kończy świat, to przeżywa uczucia straty i żałoby. Czasami w rozwód wpisana jest zmiana sytuacji materialnej i różne straty związane z miejscem zamieszkania czy szkołą. Dziecko radzi więc sobie na różne sposoby z naprawdę dużymi wyzwaniami. Ale powinno nas zastanowić, gdy niepokojące zachowania się przedłużają albo nasilają i wpływają na funkcjonowanie dziecka w różnych obszarach. Wtedy warto poszukać pomocy terapeutycznej dla dziecka i dla siebie. Bo nikt z nas nie musi być w tej sytuacji sam.
Ewelina Wiśniewska-Michalczyk i Agnieszka Stachowicz
Agnieszka Stachowicz i Ewelina Wiśniewska-Michalczyk to psycholożki i psychoterapeutki zajmujące się terapią grupową i indywidualną w ośrodku psychoterapii i psychiatrii dzieci, młodzieży i rodziców „ReGeneRacja”. Pracują z dziećmi w wieku szkolnym, od siódmego roku życia do nastoletniości, oraz z ich rodzicami.