Dziecko zaczyna przynosić ekologiczne wiadomości ze szkoły? Zadaje mnóstwo pytań albo jest zaniepokojone i smutne, a ty nie wiesz, jak sobie z tym radzić? A może to ciebie ten temat przygniata? I zastanawiasz się, co możesz zrobić?
Od czego zacząć? Od siebie! Jesteś mamą, tatą, babcią, nauczycielem, edukatorką? Przede wszystkim jak najlepiej poznaj temat od strony merytorycznej. Nie chodzi o to, żeby szczegółowo przestudiować każdy aspekt zmian klimatycznych, ale by rozumieć ogólne procesy i móc w prosty sposób wyjaśnić je dziecku. Inaczej stracisz wiarygodność.
Jeśli do tej pory ekologia w ogóle cię nie zajmowała, może to dobry moment, by przyjrzeć się temu z otwartą głową?
– Jak w przypadku każdego trudnego tematu, dorosły najpierw sam powinien zobaczyć, co ma do „załatwienia” ze sobą w tej sprawie, jak się z nią czuje – podkreśla związana z Obozem dla Puszczy, zajmująca się wsparciem psychologicznym w nurcie psychologii procesu i TSR Katarzyna Paterek.
Nie miej złudzeń – jeśli przytłacza cię wizja klimatycznego armagedonu, dzieci to wyczują i na nic się zdadzą twoje zapewnienia, że wszystko będzie dobrze. – W pierwszej kolejności znajdź sposoby radzenia sobie ze swoimi kryzysami, a także wsparcie dla siebie – radzi Małgorzata Rychert-Kita, psychoterapeutka Gestalt, pracująca z rodzicami i edukatorami.
Możesz dołączyć do jednej z grup na Facebooku, takich jak Rodzice dla Klimatu, wziąć udział w spotkaniu którejś z klimatycznych grup wsparcia albo zapisać się na poświęcone zmianom klimatu warsztaty. Szukaj też innych rodzin podobnych do twojej. Wówczas będziecie mogli nawzajem się wspierać. – Kilka rodzin tworzy stabilne środowisko wychowawcze, na którym można budować – zapewnia fizyk, filozof i edukator Bogdan Ogrodnik, wiceprezes fundacji Pracownia Edukacji Żywej.
Kiedy zacząć rozmowy z dziećmi o zmianach klimatu?
Nie ma konkretnych granic wiekowych. Podstawowa zasada, jak mówi Małgorzata Rychert-Kita, brzmi: nie wyprzedzaj dziecięcych potrzeb, nie odpowiadaj na niezadane pytania, nie zaczynaj tematów, które znacząco przerastają twoje dziecko. Co to oznacza w praktyce? Pamiętaj, że każde dziecko jest inne. – Jednym z przełomowych momentów może być dla niego pójście do przedszkola, z którego przyniesie pytania, jakich nigdy wcześniej nie miało. Kolejnym etapem jest szkoła. Warto zachować czujność i w naturalny sposób odpowiadać na to, co dzieje się w życiu dziecka – radzi psychoterapeutka.
Jak rozmawiać?
- Według Katarzyny Paterek pewne rzeczy możemy przekazywać od najmłodszych lat, choćby niewerbalnie, bo dzieci uczą się przez obserwację. Dlatego tak ważne są nasze postawy, wybory i działania. Jeśli segregujemy śmieci, nie używamy jednorazowych plastikowych opakowań, oszczędzamy prąd i wodę, dzieci to widzą i kodują jako naturalne zachowania. – To, dlaczego nie wrzucasz wszystkich śmieci do tego samego kosza albo czemu nie chlapiesz się w wodzie bez umiaru, możesz wyjaśniać nawet najmłodszym – przekonuje Paterek.
- Kiedy mówisz o faktach, staraj się dostosować swój komunikat i język do możliwości percepcyjnych dziecka. – Wyjaśniaj, że sytuacja jest poważna, ale wciąż możemy działać i ważne jest, abyśmy to robili razem, jako wspólnota – tłumaczy Elżbieta Krawczyk z Centrum Edukacji Obywatelskiej. – Chodzi o budzenie świadomości globalnych powiązań. O pokazanie szerszego kontekstu każdego działania, jak np. to, co dziś dzieje się w Australii, jest powiązane z naszymi codziennymi wyborami.
- Jednak rzetelna wiedza to nie wszystko. Bardzo ważne jest wsparcie emocjonalne. Dlatego nie zostawiaj dziecka w poczuciu bezradności. Szukajcie możliwych rozwiązań – drobnych rzeczy, które dziecko może zrobić, żeby choć w minimalny sposób wpłynąć na sytuację. Wystarczą codzienne działania, takie jak zabieranie własnej torby do sklepu, woreczków na owoce i warzywa, picie z butelki wielokrotnego użytku.
Pozwalaj dziecku wyrażać to, co czuje. Nie blokuj ani swoich, ani jego emocji, bez względu na to, czy będzie to żal, smutek czy złość.
- Małgorzata Rychert-Kita: – Dziecko ma do nich prawo, a twoim zadaniem jako rodzica/nauczyciela/opiekuna jest to dostrzec i przyjąć. Nie mów: „Wszystko będzie dobrze”. Najistotniejsze jest towarzyszenie dziecku w tym, czego doświadcza. Jeśli płacze, bo wycięli jego ukochane drzewo na waszym podwórku, możesz nawet popłakać z nim. Ale staraj się je wspierać. To ważne, by dzieci miały w dorosłych oparcie.
- Nie zostawiaj dziecka bez nadziei. – Dzieci powinny wiedzieć, że zmiany klimatyczne mogą wpłynąć na naszą przyszłość, ale też, że jest jeszcze szansa, by temu zapobiec – mówi Elżbieta Krawczyk.
- Pokazuj, co już się zmieniło. Z najmłodszymi rozmawiaj o trudnych tematach poprzez metafory, baśnie i opowieści, które w sposób niedosłowny mogą wyjaśnić i pomóc oswoić bardzo trudne kwestie. – Szukaj narracji adekwatnych do tego, co dziecko jest w stanie przyswoić. Możesz wymyślać bajki z pozytywnym zakończeniem, żeby budować w dzieciach poczucie aktywnej nadziei – mówi Rychert-Kita. To taki typ nadziei, który motywuje do działania. Bogdan Ogrodnik wyjaśnia: – Dzięki takiemu wykorzystaniu opowieści nie unikasz tematu, ale umożliwiasz bezpieczny kontakt z nim do momentu, kiedy dziecko będzie na tyle dojrzałe, żeby go unieść.
- Korzystaj z mądrych książek i filmów, które pomogą ci wyjaśnić dziecku, co się dzieje z naszą planetą. – Dobrym przykładem jest książeczka „Draka Ekonieboraka”, której bohater stale popełnia jakieś ekologiczne gafy. W ten sposób wyjaśnione są mechanizmy tak złożone jak np. nadmierna konsumpcja – mówi Paterek.
- Jeśli dziecko coraz więcej rozumie i czuje się przez to coraz bardziej bezradne, szukajcie sposobów na wyrażenie tych emocji. – Dzieci mogą o nich pisać, rozmawiać, rysować je. Kiedy są smutne, niech płaczą, jeśli są wściekłe, niech się wściekną, potańczą, wyrzucą to z ciała. Z tymi nieco starszymi szukaj również sposobów, jak mogą się zaangażować. Na początek może to być znalezienie miejsca, gdzie oddaje się zużyte baterie, albo zbiórka karmy dla zwierząt w schronisku. Z czasem dzieci same zaczną proponować większe działania – zachęca Rychert-Kita.
- Dzieci wrażliwych rodziców w naturalny sposób zaczynają zadawać pytania. Kiedy na spacerze w lesie widzisz wycięte po horyzont drzewa i aż cię zatyka, dziecko zapewne to zauważy. – Może pojawić się w nim niepokój, smutek, lęk – zwraca uwagę Rychert-Kita. Ale nie chodzi przecież o to, że masz całkowicie blokować swoje reakcje emocjonalne. Co możesz zrobić? – Uświadomić sobie, co przeżywasz, i nie przelać tego na dziecko. Jeśli zapyta, dlaczego do czegoś takiego doszło, odpowiedz w zgodzie z tym, co czujesz. Jeśli nie wiesz, przyznaj się do tego – radzi psychoterapeutka. Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi.
– Kryzys klimatyczny psychologicznie zbliżony jest do tematu śmierci i umierania. To temat nieuchronnego końca świata, jaki znamy. Kiedy coś się kończy, musimy przejść kolejne etapy radzenia sobie z tym. Od niezrozumienia, buntu, niezgody, przez rozpacz. Kolejnym etapem żałoby jest pogodzenie się z tym, co się stało. W przypadku kryzysu klimatycznego te etapy mogą być podobne, nie wiemy jednak, jaki będzie ich finał. Dopiero się uczymy i szukamy sposobów radzenia sobie z tym tematem. Może będzie to akceptacja uczuć przy jednoczesnym szukaniu sposobów działania? – zastanawia się psychoterapeutka.
Co konkretnie robić?
- Dawaj dobry przykład. Ucz przez działanie. Nie klep formułek typu: „Musimy segregować śmieci”. Rób to odruchowo.
- Skup się na działaniach, które przynoszą rzeczywistą korzyść planecie. To jedyna sensowna odpowiedź na to, co się dzieje. – My z dziećmi i ich rodzicami kopaliśmy dołki na zboczach gór, żeby zatrzymać wodę tam, gdzie widoczna była erozja glebowa. To prosta metoda stosowana w dolinach himalajskich w Indiach, gdzie wycięto lasy. Tam się sprawdziła! – opowiada Ogrodnik. – Uczmy, jak naprawić to, co popsuliśmy. I że to nasza powinność – mówi. Warto wskazywać konkretne działania, ale też podążać za pomysłami dzieci i wspierać ich realizację.
- Pokazuj dzieciom przykłady dobrych, budujących praktyk. Mieszkańcom sąsiedniego osiedla udało się zablokować wycinkę drzew? – Wytłumacz, że kiedy ludzie się jednoczą, ich głos jest bardziej słyszalny – radzi Rychert-Kita. – Znajoma mama zorganizowała akcję zbierania papierowych torebek po kanapkach, których jej rodzina używa potem do zbierania psich kup – podrzuca Paterek. Członkowie grupy Rodzice dla Klimatu stosują system małych kroczków. Wychodzą z założenia, że jeśli każda rodzina w Łodzi (skąd wywodzi się grupa) zużyje codziennie o litr wody mniej, w skali całego miasta będzie to duża oszczędność, jeszcze większa w skali kraju i tak dalej.
- Pogłębiaj doświadczanie przyrody – to fundament edukacji ekologicznej. Zabieraj dzieci do lasu czy choćby do parku. – Te momenty autentycznego kontaktu dziecka ze zwierzętami czy roślinami są bardzo ważne. To, że dziś oglądamy grzybka, który ledwo wyrósł nad ziemię, a za 3–4 dni jest już potężny, pokazuje dzieciom cykliczność życia – wyjaśnia Rychert-Kita.
- Pobudzaj uśpione zmysły. Możesz zacząć od siedzenia w lesie z zamkniętymi oczami. Skup się na tym, co słyszysz, co czujesz nosem albo na języku, pod skórą. Dopiero z oczyszczonymi zmysłami przystępuj do badań i eksploracji.
- Buduj więź z dziecka z naturą. – Chodzi o stworzenie więzi z konkretnym lasem, zagajnikiem, jeziorem. My w naszej pracy uciekamy od abstrakcji i naukowego przekazu. Wiedza przyrodnicza to wiedza o życiu, możemy więc czerpać z niej lekcje o nas samych. W obserwacji chrabąszczy szukać dających do myślenia analogii do naszego życia. Nazywamy to niewyczerpaną księgą przyrody – mówi Bogdan Ogrodnik.
- Odkryjcie wspólnie swoje miejsce w lesie. – W Pracowni Edukacji Żywej jesteśmy wielkimi zwolennikami poznawania przyrody z dziećmi w głąb, nie wszerz. Chodzi o to, żeby znaleźć miejsce, gdzie chcemy się zadomowić. Wówczas nawet banalny kawałek lasu gospodarczego staje się absolutnie wyjątkowy – wyjaśnia Ogrodnik. – Rolą dorosłych jest wydobycie wyjątkowości, której na pierwszy rzut oka nie widać. Wtedy wytwarza się więź między dzieckiem i konkretnym elementem przyrody. To doświadczenie staje się dla dziecka uniwersalnym modelem Potem już w każdym kawałku przyrody potrafi ono dostrzec coś niezwykłego.
- Pamiętaj, że czasem to dziecko będzie cię pilnowało, a może nawet uczyło. Nie protestuj, jeśli cię upomina, kiedy np. zapomnisz o torbie, a w sklepie sięgniesz po foliówkę, bo przecież jedna nie zrobi aż takiej różnicy. Przygotuj się na to, że syn czy córka się skrzywią i powiedzą ci, że się mylisz, a potem wrócicie z zakupami w rękach.
Dobre wieści
– Jeżeli uda się w pełni otworzyć dzieci na kontakt z przyrodą, to ich organizmy i psychika będą silne i poradzą sobie z wieloma sprawami. To buduje wytrzymałość, elastyczność, a zarazem wrażliwość i delikatność zaznacza Ogrodnik. Dzieci z odpowiednią wrażliwością i wewnętrzną mocą czyli silnym centrum, raczej nie będą obojętne na zmiany klimatu. A jednocześnie nauczą się, jak sobie radzić i stawiać czoła temu, co je spotyka.
Jak robią to inni rodzice?
Aleksandra, mama 10-letniego syna i młodszej córeczki:
Mój syn jest bardzo wrażliwy na to, co się dzieje. Szczególnie porusza go plastik w oceanie. Kocha wieloryby i już się zastanawia, jak będzie mógł je chronić, kiedy dorośnie. Rozmawiamy o tym na dwa sposoby. Po pierwsze mówimy, co sami możemy zrobić, żeby coś zmienić. Niedawno sami szyli woreczki z firanki. Słomek nie używają. Syn sprawdza, czy w słodyczach jest olej palmowy. Po drugie – kiedy jest mocno pobudzony i poruszony tym, co się dzieje, próbuję mu pokazać, ile już się zmieniło. Unikam skrajności. W szkole też rozmawiają na temat ekologii. Dla syna często okazuje się, że to za dużo. Liczba tych rozmów go przerasta do tego stopnia, że reaguje płaczem albo agresją. Różnie sobie z tym radzimy. Próbuję go zrozumieć i rozmawiać o tym, co go porusza. Słuchać, dopytywać. Dawać przestrzeń na emocje – nazywanie ich (dla niego każde napomknięcie o emocjach to wysiłek), ale też na bezpieczne ich wyrażanie.
Areta, mama synów (16 i 18 lat) oraz córek (11 i 13 lat):
Moi ogólnie się nie dołują. Wierzą, że działania oddolne mają sens. Czasem to ja, a czasem któreś z nich, ma nowy pomysł na uczynienie życia codziennego bardziej eko. Często oni sami przynoszą ze szkoły newsy, o których potem rozmawiamy. Albo któreś nagle mówi: „O, nie! Musimy zrobić coś ze zmywaczkami do naczyń! Są nierecyklingowalne”. Najstarszy syn ma hopla na punkcie oleju palmowego, pilnuje zakupów. Chodzimy z własnymi pojemnikami do sklepu czy na targ i używamy odkurzacza bezworkowego, jego zawartość idzie do kompostu. Ale my tak żyjemy na co dzień. Dzieci tak mają od urodzenia: segregacja, umiar konsumpcyjny i życie w zgodzie z naturą. Traktowanie dziecka jak człowieka, tylko że małego, to według mnie podstawa wychowania. I to od początku – nie „tiutiać” i nie czekać, aż będzie duże i coś zrozumie. Od razu mówić normalnie i o wszystkim.
Gdzie zdobywać wiedzę?
Sięgaj do sprawdzonych, wiarygodnych źródeł, np. ze stron organizacji pozarządowych zajmujących się środowiskiem takich, jak CEO, IGO, WWF, Grupa Zagranica, a także międzynarodowych, jak np. IPPC.
Pamiętaj, że warto wspierać się nawzajem z innymi rodzicami. Budujmy wspólnotę. Razem będzie nam raźniej!