O otwieraniu świata przed dziewczynkami, pieczeniu ciast w brytyjskich szkołach i o tym, co wspólnego mają wróżki z karierami w nowych technologiach, opowiada Bryony Mathew, brytyjska naukowczyni, dyplomatka, autorka książki Blue Broccoli and Nanobots. Awesome careers in Science, Technology, Engineering and Maths, o której pisał też „Kosmos dla dziewczynek”.

Napisała pani książkę dla dzieci, w której kobiety prezentują niesamowite kariery w obszarze STEM (ang. Science, Technology, Engineering, Mathematics). Po co?

Jeśli poprosisz osobę dorosłą, aby wyobraziła sobie kogoś wykonującego zawód związany z chirurgią, programowaniem czy inżynierią, większość pomyśli o mężczyźnie. Nie wszyscy, ale większość. I to się musi zmienić. Aby osiągnąć tę zmianę, musimy pokazać dzieciom – wszystkim, ale dziewczynkom w szczególności – że kobiety mogą wykonywać te zawody. Zdecydowałam się pisać książki dla dzieci, gdy przeczytałam badania dowodzące, że dziewczynki już w wieku sześciu lat myślą, że nie mogą zajmować się nauką. Że nie są tak dobre w matmie jak chłopcy. Że to nie dla nich. Jeżeli takie przekonanie pojawia się już u sześcioletnich dzieci, pomyślałam: musimy zacząć wcześniej. Musimy pisać do pięciolatek! Nawet jeśli nie zrozumieją szczegółów związanych z wykonywaniem poszczególnych profesji, zobaczą, że chłopcy i dziewczynki są równi. Mogą wybrać, w czym są dobre, a w czym nie. Nikt nie powinien za nie o tym decydować. Chciałam otworzyć im oczy, już gdy są bardzo, bardzo młode.

Okładka książki Bryony Mathew
Okładka książki Bryony Mathew “Blue Broccoli and Nanobots” ilustrowanej przez Millie Bicknelle

Dlatego w książce występują genetyczka, oceanografka, projektantka sztucznej inteligencji… Bohaterki na ilustracjach są bardzo różne, ale wszystkie są kobietami.

Bardzo mi na tym zależało. Chciałam skupić się na kobietach, bo w Wielkiej Brytanii odsetek kobiet pracujących w nowych technologiach wynosi 20 procent, a w inżynierii – 12. W książce są bohaterki o różnych kolorach skóry, z różnymi niepełnosprawnościami – chciałam pokazać, że każdy może robić to, co wybierze. Spytałam kiedyś moją córkę Elvę o jej ulubioną postać. Wskazała Rosie, inżynierkę robotyki. Dlaczego Rosie? „No więc – mówi Elva – podoba mi się jej fryzura, podoba mi się jej czerwona sukienka i podoba mi się, że buduje roboty, to naprawdę cool”. O czym Elva nie wspomniała, to fakt, że Rosie jeździ na wózku inwalidzkim. To dla dzieci nieistotne: ani pozytywne, ani negatywne. Chciałabym, aby tak zostało.

Strona z książki Bryony Mathew

Strona z książki Bryony Mathew “Blue Broccoli and Nanobots” ilustrowanej przez Millie Bicknelle

Pokazuje pani w książce zawody, które dziewczynkom mogą wydać się nie z ich świata. Same nazwy są trudne do wymówienia. I po angielsku, i po polsku. Nanotechnolożka, neurochirurżka – jak pani buduje most między nimi a dziecięcym światem?

Wychodzę od tego świata. Pytam czytelniczki: czy lubisz pisać małymi literkami, coraz mniejszymi i mniejszymi? Lubisz bawić się w „znajdź 10 różnic”? Obserwować, jak owady latają z kwiatka na kwiatek? Jeśli tak, to może zostaniesz nanotechnolożką! Na początku myślałam, że muszę skupić się na bardzo prostych zawodach, które wszyscy znają, jak weterynarz, lekarz, prawnik. To o nich uczy się dzieci w brytyjskich szkołach.

Ale sama jestem mamą i wiem, że dzieci są o wiele mądrzejsze, niż sobie wyobrażamy. Mają taką gotowość do uczenia się! Zrozumiałam, że moja córka może nawet nie znać jakiegoś pojęcia, ale jeśli się jej wyjaśni, o co chodzi, szybko to zapamięta.

Pamiętam, jak opowiadałam jej, czym zajmuje się specjalistka od algorytmów. Myślałam, że nawet mnie nie słucha. Następnego dnia Elva pyta: to jak się zostaje tą specjalistką od algorytmów? Zrozumiałam, że nie mogę decydować za dzieci, co jest dla nich za trudne. Dlatego wybrałam do książki kariery, o których dzieci nigdy nie słyszały, których nazw pewnie nie umieją wymówić. To otworzy im oczy. Bo pokazując nowe obszary, daję też do zrozumienia, że za nimi kryją się jeszcze nowsze, które kiedyś same odkryją. W brytyjskiej szkole nikt cię nie zapyta: „Czy chciałabyś zostać nanotechnolożką? Słyszałaś o wirtualnej rzeczywistości, może chciałabyś ją projektować?”. A jeśli usłyszysz takie rzeczy w dzieciństwie, zaczynasz wierzyć, że masz przed sobą wszystkie opcje. I dziewczynka, która nie jest najlepsza w pisaniu wypracowań, może pomyśleć, że zostanie w zamian oceanografką: będzie wiedzieć wszystko o rybach, nurkować i poznawać morskie dno. To właśnie jest pokazywanie dzieciom, że świat stoi przed nimi otworem.

Strona z książki Bryony Mathew
Strona z książki Bryony Mathew “Blue Broccoli and Nanobots” ilustrowanej przez Millie Bicknelle

Strona z książki Bryony Mathew
Strona z książki Bryony Mathew “Blue Broccoli and Nanobots” ilustrowanej przez Millie Bicknelle

Czytałam badanie o aspiracjach życiowych brytyjskich dziewczynek [1]. Wynika z niego, że w większości wciąż myślą o karierach związanych ze stereotypowymi rolami przypisanymi do ich płci, związanymi z opieką. Jak to zmienić?

No cóż, nie wiem, jak jest w Polsce, ale tu, w Wielkiej Brytanii, gdy idę do szkoły moich dzieci, widzę, że przeważająca większość rodziców to kobiety. To one przywożą dzieci na lekcje, chodzą na zebrania, udzielają się w grupie na WhatsAppie: „Hej, witajcie panie, która zrobi ciasto na spotkanie w ten weekend?”. I najczęściej nie są to kobiety niepracujące. One robią kariery oraz zajmują się sprawami domu i dzieci jednocześnie. My z mężem dzielimy się obowiązkami domowymi, ale to naprawdę wyjątkowe. Dzieci uczą się, że taki podział jest normalny i oczekiwany. Myślę więc, że to nasza odpowiedzialność, aby pokazać dziewczynkom, że może być inaczej. Mężczyźni powinni się bardziej angażować w sprawy domu i dzieci, a kobiety – wycofać się, zrobić ojcom miejsce. Czasem wydaje mi się, że wiele kobiet wolałoby nie wykonywać pracy zawodowej. Ale często też myślę, że wielu mężczyzn chętnie odnalazłoby się w innym stylu życia, w opiece i prowadzeniu domu.

To też wynagradzające.

Tak, ale nieprzyjęte, przynajmniej w Wielkiej Brytanii. A można przecież na przykład dzielić się latami. Można ułożyć podział na różne sposoby, aby zachować równowagę. Moim zdaniem odejście od tradycyjnych ról związanych z płcią wymaga wielu lat. Wielu przykładów w życiu publicznym, które dadzą do myślenia: ona to robi, to ja też mogę.

To pokazuje wagę kobiecych wzorców. Pani książka jest ich pełna.

Tak i jeśli dziewczynka znajdzie choć jedną bohaterkę, z którą się utożsami, nawet przez podobne fryzury, ubranie czy kolor skóry – zobaczy jednocześnie kobietę sukcesu, która wykonuje fajny zawód. Ale takie podejście nie jest oczywiste. Przez cztery czy pięć miesięcy próbowałam przekonać brytyjskich wydawców do mojej książki. Nie byli zainteresowani. Zrozumiałam, że muszę znaleźć inny sposób na publikację. Usłyszałam o książce Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek, która ukazała się dzięki crowdfundingowi – i zrobiłam to samo. Zebrałam pieniądze przez Kickstarter.

Czy motywują panią dzieci? Elva, pani córeczka, jest bohaterką 16. numeru „Kosmosu dla dziewczynek”. Myślała pani o niej, pisząc książkę?

Totalnie! Chcę pokazać Elvie otwarty świat. Jeszcze jako pięciolatka bawiła się autkami, ciężarówkami, samolotami. W wieku sześciu lat poszła do szkoły i wpadła w świat różowej dziewczęcości, falbanek, księżniczek i elfów. Zastanawiałam się, jak to się stało? Wtedy zobaczyłam książkę, którą przyniosła ze szkoły: Tęczowe wróżki od A do Z. To właściwie atlas, gdzie na każdej stronie widnieje wróżka. Wróżka Pingwinów, Wróżka Tęczy, Wróżka Harfy, Wróżka Piękności, Wróżka Bożonarodzeniowego Przyjęcia. Elva godzinami przeglądała tę książkę i myślała, którą wróżką chce zostać. Stwierdziłam, że zrobię dokładnie to samo – tyle że nie o wróżkach, ale o bohaterkach w super zawodach. I Elva spędza godziny, wertując Blue Broccoli. Wybiera nie wróżki, ale kariery w STEM!

Czy jest coś jeszcze, co wydaje się pani ważne we wspieraniu dziewczynek?

Warto pamiętać, że niektórzy mają bardzo nierealistyczne wyobrażenie na temat tego, do czego inni są zdolni. Stąd biorą się zdania typu: „to nie dla ciebie”, „nie dasz rady”. Nam z kolei wielu ludzi wydaje się lepszymi od nas, a są tylko bardziej pewni siebie. Dlatego myślę, że musimy wyrabiać w dziewczynkach pewność siebie. Od drobnych rzeczy, jak samodzielne pójście do sklepu, po pewność w uczuciach. Nadejdzie czas, gdy te dziewczynki będą podejmować decyzję, co chcą robić w życiu. Niech ją podejmą pewne siebie, nie na podstawie tego, co myślą inni.

***

Bryony Mathew twierdzi, że rodzice wychowali ją tak, aby próbowała wszystkiego i nie poddawała się przy porażkach. Ukończyła psychologię eksperymentalną na Oksfordzie, studiowała też prymatologię i zrobiła magisterium z antropologii biologicznej w Durham, a następnie, w wieku 27 lat – doktorat z neuronauki w Londynie. Wtedy postanowiła porzucić karierę naukową i wstąpić do służby dyplomatycznej Jej Królewskiej Mości. Dostała się za trzecim razem, gdyż, jak mówi, jest bardzo dobra w oblewaniu egzaminów i kolejnych próbach. Była wiceambasadorką w Kambodży, zastępczynią komisarza Brytyjskiego Terytorium Oceanu Indyjskiego, pracowała na placówkach w Indiach i Chinach. Obecnie jest jedną z dowodzących akcją brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych przeciwko Covid-19. Poprzez promocję jej książki Blue Broccoli and Nanobots rząd brytyjski chce wspierać równouprawnienie na świecie.

[1] Źródło: Girls’ career aspirations

Ten tekst nawiązuje do 16. numeru magazynu „Kosmos dla dziewczynek”. W środku materiał dla dzieci o tym, jak stawiać granice.

NR 16 / PODAJ HASŁO!

Ten tekst nawiązuje do 16. numeru magazynu „Kosmos dla dziewczynek”. W środku materiał dla dzieci o tym, jak stawiać granice.

NR 16
PODAJ HASŁO!